RADOMYŚL WIELKI - Niezwykła historia ocalenia żydowskiego chłopca
2008-03-31
autor:
|
|
Prezentujemy fragment pracy autorstwa uczennic Liceum w Radomyślu Wielkim - Iwony Maniewskiej i Katarzyny Galent. Niezwykła historia ocalenia żydowskiego chłopca przez rodzinę obecnej mieszkanki Dąbrówki Wisłockiej - Pani Genowefy Ćwik. Wielu Żydów ukrywało się w lasach, w wybudowanych przez siebie ziemiankach. Najwięcej semitów ukrywało się w Żarówce, Dulczy Wielkiej, Dulczy Małej, Zdziarcu, Rudzie oraz w Pniu skąd pochodzi nasza mieszkanka Pani Genowefa.
***
Pewnej grudniowej nocy 1942 roku około godziny dwunastej do domu państwa Kilianów zastukał przemarznięty chłopiec żydowski, który nazywał się Israel Klein. Dopóki mógł szukał schronienia w okolicy, jednak gdy głód i mróz zaczął mu dokuczać, postanowił poprosić pobliskich mieszkańców o pomoc. Pani Karolina (matka Genowefy) skubała wtedy pierze, zaś jej współmałżonek- pan Jan (ojciec Genowefy) zajmował się płótnem. Najpierw państwo Kilianowie obawiali się czy otworzyć drzwi obcej osobie. Zaś po jakimś czasie pani Karolina uchyliła je nieco i wtedy spostrzegła chłopca. Miał zaledwie czternaście lat. Zaczął on błagać, płakać, prosić, aby pozwolono mu zostać. Mówił dość dobrze po polsku, pisać też potrafił. Toteż ułatwiło mu porozumienie się z obcymi ludźmi. Państwo Kilianowie po dłuższym zastanowieniu zgodzili się by chłopiec został. Najpierw pani Karolina opatrzyła młodemu Żydowi rany, które wytworzyły się na całym jego ciele, wskutek zaawansowanej już wszawicy. Choroba ta była w tych czasach bardzo rozpowszechniona, gdyż mydła, z których korzystano robione było z ludzkiego tłuszczu. Gospodyni kazała mu też zdjąć też ubranie, po którym chodziło mnóstwo tych pasożytów. Natychmiast wrzuciła je do dużego garnka, po czym dokładnie wygotowała. Na ten czas chłopiec miał nosić ubranie młodszego syna państwa Kilianów. Tej nocy spał w domu, pani Karolina po opatrzeniu ran umiejscowiła go na piecu, by się dobrze wygrzał. Na drugi dzień Israel musiał założyć swoje ubranie, gdyż syn tejże rodziny (młodszy brat Genowefy) musiał iść w swoim do szkoły. Od tej pory chłopiec żydowski nocował w różnych miejscach, czasem w stodole, często też w stajni. Musiał tam mieszkać, aby gestapo go nie złapało, aż do maja.
Israel był chłopcem bardzo robotnym. Pomagał rodzinie Kilianów w licznych pracach domowych. Jak wspomina pani Genowefa, często pomagał jej w mieleniu mąki w żarnie. W maju tegoż roku jak było wspomniane, nasiliła się łapanka Żydów. Każda rodzina, która udzielała schronienia Semitom, wykryta przez gestapo, zostawała rozstrzelana bądź jej dom był palony bez jakiejkolwiek możliwości ucieczki z niego. Tak też było zarówno na Podborzu, Róży jak i w Wiewiórce. Dlatego też młody Klein postanowił poszukać schronienia w lesie. Tam też spotkał innych Żydów. Wspólnymi siłami wykopali schron w ziemi.
Wykopalisko to zauważył gajowy, lecz gdy gestapowcy zapytali się go czy przypadkiem nie widział Żydów, odpowiedział przecząco, gdyż wiedział o konsekwencjach, które go spotkają, gdy wyjawi prawdę. Wtedy to zabiją zarówno Żydów jak i jego za nie dopilnowanie lasu. W schronie mieszkali aż do listopada 1944 roku.
Klein często przychodził z lasu sam do państwa Kilianów po żywność. Niekiedy towarzyszył mu jeden z kompanów, lecz przeważnie była to młodsza córka państwa Kilianów- Genowefa przynosiła im jedzenie. Zostawiała je, jak wspomina, pod betonowym mostkiem, tak by nikt nie zauważył. Znajdowały się tam przede wszystkim: ziemniaki, chleb, mąka, groch, bób, jęczmień, mleko i ser.
W listopadzie 1944 roku ci Żydzi, którzy przeżyli opuścili swoją kryjówkę. Israel wraz z jednym ze swoich towarzyszy przyszli do rodziny Kilianów, aby coś zjeść, po czym wybrali się do Mielca, gdzie Klein miał brata. Następnie Israel dostał się do Rzeszowa, stąd też miał zamiar dotrzeć do Rosji. Niestety to mu się nie udało. Jednakże spotkał tam oficera rosyjskiego, który był Żydem. Za jego namową, zaciągnął się do wojska, po czym wraz z frontem udał się aż do Wrocławia. Stąd zaś na rowerze pojechał do Czech. Tam też spotkał innych Żydów, wraz z którymi przedostał się do Niemiec, potem do Francji, Egiptu, aż w końcu dotarł do swej ukochanej ojczyzny- do Izraela.
Dzięki tej ryzykownej pomocy Israelowi Kleinowi, udzielonej przez rodzinę Kilianów, pani Genowefa- jedna z córek Jana i Karoliny, została odznaczona zaszczytnym orderem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".
»powrót
|